Pawlicki po finale IMP: spora złość i czas na regenerację
Piotr Pawlicki nie tak wyobrażał sobie drugi finał Indywidualnych Mistrzostw Polski. Zawodnik Fogo Unii Leszno w Bydgoszczy zdobył 6 punktów i stracił pozycję wicelidera klasyfikacji generalnej. Po zawodach otwarcie przyznał, że ostatnie tygodnie mocno dały mu się we znaki.
Po pierwszym turnieju w Toruniu Leszczynianin miał 14 punktów i zajmował drugie miejsce w klasyfikacji cyklu. W Bydgoszczy nie zdołał jednak nawiązać do tamtego występu.
Pawlicki rozpoczął zawody od zera. Później punktował, ale ani razu nie wygrał biegu. W kolejnych startach przywoził 1, 2, 1 i 2 punkty. Łącznie zakończył turniej z dorobkiem 6 punktów, co dało mu 12. miejsce w zawodach.
Największym bohaterem wieczoru był Kacper Woryna. Zawodnik Motoru Lublin wygrał wszystkie swoje biegi i z kompletem 18 punktów triumfował w Bydgoszczy. Dzięki temu objął prowadzenie w klasyfikacji generalnej IMP przed ostatnim turniejem cyklu.
Dla Pawlickiego był to wieczór niedosytu, ale też moment szczerej diagnozy. Po zawodach zawodnik FOGO Unii Leszno zamieścił w mediach społecznościowych wpis, w którym nie szukał wymówek, lecz jasno opisał, z czym zmagał się w ostatnim czasie.
– Finał w Bydgoszczy to podsumowanie tego, co ostatnio nas spotykało na torze. 6 pkt dzisiejszego dnia, spora złość, ale mamy jeszcze jeden finał w Ostrowie Wlkp. – napisał Pawlicki.
W dalszej części wpisu Leszczynianin przyznał, że ostatni miesiąc, a nawet półtora, był dla niego „festiwalem kraks”. Dodał też, że jego ciało „już powiedziało dość”. Tylko w ostatnich sześciu tygodniach Pawlicki miał trzy groźne zdarzenia: w eliminacjach Grand Prix Challenge w Glasgow, w ligowym meczu Rospiggarny z Indianerną oraz ponownie w Szwecji, podczas spotkania z Vargarną Norrköping.
Zawodnik podkreślił, że nie chce się tłumaczyć, ale teraz zamierza wykorzystać przerwę od startów na regenerację, rehabilitację i trening wzmacniający. Zapowiedział również powrót do treningów na torze oraz pracę nad sprzętem. Kolejnym ważnym startem Pawlickiego ma być inauguracyjny finał SEC w Zielonej Górze.
Po dwóch finałach IMP sytuacja w klasyfikacji generalnej jest bardzo wyrównana. Prowadzi Kacper Woryna z dorobkiem 26 punktów. Za nim są Maciej Janowski i Patryk Dudek, którzy mają po 22 punkty. Pawlicki ma 20 punktów, czyli tyle samo co Bartosz Zmarzlik, Krzysztof Buczkowski i Wiktor Przyjemski. To oznacza, że mimo słabszego występu w Bydgoszczy zawodnik FOGO Unii nadal pozostaje w grze o medal.
O wszystkim rozstrzygnie trzeci, ostatni finał IMP, który odbędzie się 15 sierpnia w Ostrowie Wielkopolskim. Dla Pawlickiego będzie to szansa na odrobienie strat po Bydgoszczy. Najpierw jednak czeka go to, o czym sam napisał po zawodach: regeneracja, odbudowa i spokojna praca nad sprzętem.
Czytaj także:
