walentynkiUnikalne, bez-obciachowe, wspaniałe, bez kiczu… O co chodzi? O prezenty na Walentynki, czyli jak obdarować ukochaną osobę, żeby nie powielać prezentów sprzed lat. Zwykłe czekoladowe serce może okazać się zbyt małe. Czerwona róża zbyt pospolita, a walentynkowe love może przyprawiać o mdłości.

Przypuszczam, że romantyczna kolacja w cichym miejscu byłaby super, tylko gdzie takie miejsce znaleźć w tym rozdmuchanym komercyjnością dniu?

Może kino? Pewnie większość seansów będzie opiewała w filmy o tematyce erotycznej, czyli kolejne „50 twarzy Greya” czy „Sztuka kochania”. Chyba, że ktoś jest fanem mocnego uderzenia, co niekoniecznie musi pasować do wieczoru i przyprawić kogoś o ból głowy, a wtedy wiadomo…. Ból głowy!

Ponoć kubek z serduszkami, czy czerwona poduszka to już oklepane prezenty. Trzeba więc wytężyć głowę i pomyśleć bardziej intensywnie, aby zaskoczyć drugą połowę.

Która z pań słyszała nie raz taki tekst: „Kobieto skocz po piwo!”? Może warto tym razem uprzedzić fakty i od rana zaserwować partnerowi puszkę ulubionego trunku.

W zamian, on może się domyśli i zrobi za nas zakupy, ugotuje obiad, zrobi pranie, wytrzepie dywany, wyniesie śmieci, pójdzie z psem na spacer, pozmywa naczynia. A my w tym czasie – drogie Panie – zrelaksujemy się w ciepłej kąpieli otulonej aromatycznym zapachem piekących się w piekarniku ulubionych ciasteczek. Oczywiście wykonanych przez naszego ukochanego mężczyznę, który już czeka na nas z lampką wina i kolacją przy świecach.

I oby w takiej scenerii Walentynki trwały cały rok.

Jolanta Bartoś. Leszno. 13 lutego 2017