Atuty i mankamenty Fogo Unii
Po trzech kolejkach ligowych leszczyńscy kibice mają uzasadnione powody do optymizmu. Drużyna spisuje się dobrze, osiągnięcie celu postawionego zimą wydaje się realne. W zespole Byków nie wszystko funkcjonuje jednak tak jak powinno.
Odwiedź nasze social media:
Krótko po zbudowaniu składu na sezon 2026 klub jasno określił aspiracje. Fogo Unia ma walczyć o miejsce w fazie play – off. Cel wydawał się bardzo ambitny, ale jednocześnie możliwy do osiągnięcia. Po dotychczasowych spotkaniach powodów do optymizmu jest więcej niż zimą. Beniaminek rywalizuje w Ekstralidze bez kompleksów, zdobywa punkty do tabeli i jest głodny sukcesu. Jednocześnie w poważnym kryzysie znalazł się jeden z głównych rywali – zielonogórski Falubaz. Droga do fazy play – off jest jeszcze długa, ale początki są obiecujące.
Początek sezonu pokazuje, że Piotr Pawlicki nadal prezentuje bardzo wysoką formę z ubiegłego roku. Znakomicie spisują się także Ben Cook, Keynan Rew i Nazar Parnicki. To właśnie na tych zawodnikach opiera się obecnie siła leszczyńskiej drużyny.
Unia osiąga satysfakcjonujące wyniki pomimo słabszej dyspozycji trzech podstawowych żużlowców. Trudno mieć pretensje o mniej skuteczną jazdę do Janusza Kołodzieja, który podobnie jak w ubiegłych latach zmaga się z problemami zdrowotnymi. Zawodnik sam przyznał, że urazy mają wpływ na jego postawę. Widać na torze, że Kołodziej nie jest sobą i zdarza mu się unikać stykowych sytuacji. Czas działa jednak na jego korzyść i możliwe, że zaprezentuje jeszcze najlepszą wersję samego siebie.
Pod formą są także Grzegorz Zengota i Kacper Mania. Ten pierwszy ma ewidentne problemy ze sprzętem. Jest wolny zarówno na starcie jak i na dystansie. W przypadku Mani warto uzbroić się w cierpliwość. Młodzi zawodnicy często potrzebują więcej czasu, żeby rozjeździć się po zimie.
Dobrze nie wyglądały także komentarze Piotra Pawlickiego, które wygłosił przed kamerami przy okazji domowego meczu ze Stalą. Pretensje do menedżera o przygotowanie toru nie powinny padać w nerwach przed tysiącami telewidzów. Inna sprawa, że inni zawodnicy Unii chwalili tor i – podobnie jak Pawlicki – z powodzeniem się na nim ścigali. Kibicom pozostaje wiara, że panowie wyjaśnią to sobie we własnym gronie. Ewentualny konflikt w drużynie byłby najgorszym możliwym scenariuszem.
