Poświęcenie Pawlickiego i obrzydliwe zachowanie kibiców
Nie wszyscy w Lesznie lubią Piotra Pawlickiego. Niektórzy ciągle wypominają mu ostentacyjne celebrowanie zwycięstwa nad Fogo Unią z szalikiem Falubazu w ręce. Warto mu w końcu wybaczyć. W Grudziądzu zaprezentował coś więcej niż skuteczną jazdę. Pokazał rzadko spotykany hart ducha.
Odwiedź nasze social media:
Piątkowy mecz nie układał się po myśli gości. Mimo trudności wydawało się jednak, że Byki nie są skazane na porażkę. W czwartym wyścigu para Fogo Unii wygrała 4:2. W kolejnym Leszczynianie prowadzili i wydawało się, że doprowadzą do remisu w spotkaniu. Tak się jednak nie stało. Jadący na pierwszej pozycji Piotr Pawlicki zaliczył upadek na wyjściu z drugiego łuku. Zawodnik uderzył o bandę w miejscu, gdzie nie było już „dmuchawca”.
Piotr Pawlicki klęczał przez chwilę na torze i dochodził do siebie. W tym czasie miejscowi kibice gromko skandowali „wyp…!”. To zachowanie fanów GKM-u nie wymaga szerszego komentarza.
Zawodnik Byków miał wyraźne problemy z chodzeniem. W parkingu był opatrywany, a jego noga chłodzona. Mimo to, obolały Piotr Pawlicki wystąpił tego dnia jeszcze w pięciu(!) wyścigach. Walczył z największym poświęceniem, pomagał kolegom na torze i uchronił Fogo Unię przed wysoką porażką.
Piotr Pawlicki został poddany badaniom. Unia Leszno zapowiedziała, że jeszcze w sobotę poinformuje o jego stanie zdrowia.
Zdjęcie: Foto Kats
