Cooper Rushen podsumował swój debiut w barwach Byków

Młody Anglik miał zadebiutować w barwach Fogo Unii w Memoriale Alfreda Smoczyka, ale ze względu na opady deszczu turniej został przełożony, a Cooper musiał wracać do Anglii. Premierowy występ został więc odłożony w czasie. Wczoraj 16-latek w końcu doczekał się debiutu. Wystąpił w Gorzowie w meczu U-24 Ekstraligi. – Jak dotąd to był najlepszy i najgorszy zarazem dzień w mojej żużlowej karierze – napisał o swoim występie Cooper Rushen.

Młody Anglik wywalczył 4 punkty i 1 bonus (w, 2*, 2, d, u), ale zawody dostarczyły mu emocji niczym na kolejce górskiej – W pierwszym starcie jechaliśmy na 5:1, ale wyścig został przerwany. W powtórce znów prowadziłem i jechaliśmy na 5:1 z kolegą z drużyny, ale ponownie bieg został przerwany. W kolejnej powtórce pękł mi pasek. Następny wyścig – znów jechaliśmy na 5:1 z partnerem, ale bieg został przerwany, a w powtórce spaliłem sprzęgło, ale udało się dowieźć 5:1. Potem było drugie miejsce, a w czwartym biegu, kiedy znowu jechaliśmy na 5:1, padł mi silnik. W piątym starcie musiałem jechać na zapasowym motocyklu i czułem się jak na narowistym rumaku. Niczyja wina, po prostu zupełnie inny charakter silnika. Strata tylu punktów jest więc frustrująca, ale mówią mi, że taki jest żużel. Choć chyba nigdy się do tego nie przyzwyczaję – opisał swój debiut Cooper.

– Mimo że czuję, że to był zły dzień, jestem bardzo wdzięczny, że mogę być tutaj, w Polsce. Jak tylko motocykle zostaną naprawione, jedziemy dalej. Jeszcze raz ogromne dzięki za wsparcie, szczególnie tym wszystkim, którzy przyjechali nas oglądać – dodał.

Czytaj także: