Daniel Kaczmarek: koszmarny uraz i walka o zdrowie
Pomimo tragedii jaka go spotkała, Daniel Kaczmarek nie obraził się na żużel. Walka o zdrowie sporo jednak kosztuje. Wychowanka Byków można wspomóc wspierając zbiórkę na stronie Siepomaga.
Najpierw doszło do groźnego upadku na torze w Gdańsku, później padła diagnoza, która zmienia życie z dnia na dzień: uraz odcinka szyjnego kręgosłupa i czterokończynowe porażenie. Daniel Kaczmarek, wychowanek Byków, od miesięcy przechodzi intensywną rehabilitację i porusza się na wózku inwalidzkim. Lekarze wciąż nie potrafią odpowiedzieć na pytanie, które dla niego jest kluczowe: jak daleko może zajść w powrocie do sprawności.
Do wypadku doszło 15 kwietnia 2025 roku podczas jednej z rund eliminacyjnych do Indywidualnych Mistrzostw Polski w Gdańsku. Kaczmarek – w przeszłości dwukrotny młodzieżowy indywidualny mistrz Polski – w jednym z biegów stracił panowanie nad motocyklem i upadł. Początkowo mówiło się głównie o urazie obojczyka, ale szybko okazało się, że obrażenia są znacznie poważniejsze.
Jak mówi Daniel Kaczmarek w rozmowie z WP SportoweFakty, od razu po uderzeniu poczuł nie tylko ból związany z obojczykiem, ale przede wszystkim brak kontroli nad ciałem – nie był w stanie poruszyć kończynami. Najtrudniejszy był czas oczekiwania na wyniki badań i obawa o najgorszy scenariusz, czyli przerwanie rdzenia kręgowego. Po operacji usłyszał, że rdzeń jest cały, jednak doszło do bardzo silnego urazu i rozpoczął się długi, niepewny proces dochodzenia do siebie.
Obecnie zawodnik przebywa w wyspecjalizowanym ośrodku rehabilitacyjnym we Wrocławiu, zajmującym się wyłącznie urazami kręgosłupa. Postępy – choć wymagają żmudnej, codziennej pracy – są zauważalne. Kaczmarek opisuje, że poprawiła się sprawność rąk, pojawiają się też pierwsze ruchy w nogach i biodrach, a organizm „budzi się” po miesiącach ciężkiej walki. Ważnym momentem było ustąpienie obrzęku na rdzeniu, do którego doszło dopiero w okolicach grudnia 2025 roku. Teraz układ nerwowy może rozpocząć regenerację, co – według informacji z materiału – może potrwać od dwóch do trzech lat.
Wychowanka Byków można wspomóc wspierając zbiórkę na stronie Siepomaga.
Jednocześnie kluczowa kwestia nadal pozostaje bez odpowiedzi. Lekarze nie są w stanie przesądzić, jaką sprawność uda się odzyskać dzięki rehabilitacji. Jak mówi Daniel Kaczmarek w rozmowie z WP SportoweFakty, dopiero po dwóch–trzech latach będzie można realnie mówić o rokowaniach, a dziś istotne jest to, że nie usłyszał, iż „jakaś część ciała jest stracona” i nie warto o nią walczyć.
Rehabilitacja jest również ogromnym obciążeniem finansowym. W materiale podano, że początkowo, gdy Kaczmarek rehabilitował się w Krakowie, miesięczne koszty sięgały nawet 30 tysięcy złotych, a obecnie wynoszą około 20 tysięcy złotych miesięcznie. Zawodnik podkreśla rolę wsparcia, jakie otrzymał m.in. od Krzysztofa Cegielskiego, narzeczonej Amelii, fundacji PZM oraz środowiska żużlowego – zawodników i kibiców. Wskazuje też, że zimowe miesiące pokrywa już z własnych środków, a plan działań był rozpisany co najmniej do początku kwietnia, po czym ma nastąpić ocena dalszych kroków. Wychowanka Byków można wspomóc wspierając zbiórkę na stronie Siepomaga.
Mimo dramatu Kaczmarek nie odwrócił się od żużla. W materiale wspomina, że w Sylwestra odpalił motocykl żużlowy, bo brakowało mu charakterystycznego dźwięku. Chciałby wrócić na stadion i – jak podkreśla – najlepiej byłoby zrobić to „na własnych nogach”. Ma również uprawnienia instruktora sportu żużlowego, jeździł w ligach w Polsce i poza jej granicami, a gdy odzyska zdrowie, chciałby znów być częścią tego środowiska i pomagać innym. Na razie jednak najważniejsze pozostaje jedno: codzienna praca nad powrotem do sprawności.
