Zabawna pomyłka Artioma Łaguty (opinia)
Odwiedź nasze social media:
Po meczu w Lesznie wystrzeliło ego Artioma Łaguty. Mistrz świata był uprzejmy stwierdzić, że obraźliwe okrzyki nie robią na nim wrażenia, bo prezentuje on wyższy poziom od leszczyńskich kibiców. Zawodnik bardzo się pomylił, jego zachowanie było równie żenujące.
Mecz pomiędzy Fogo Unią a Betard Spartą dostarczył także pozasportowych emocji. Fatalnie zachowała się część kibiców gospodarzy. Rzucanie butelkami w zawodników czy próby ich poniżania przez wulgarne przyśpiewki, to postępowanie, którego nie można w żaden sposób usprawiedliwić.
Obrzydliwie zachował się także mistrz świata. Artiom Łaguta intonował przed sektorem kibiców Sparty starą, obelżywą przyśpiewkę, wedle której „Unia Leszno to nie jest polski klub”. Wrocławscy kibice – przy wyraźnej satysfakcji Łaguty – gromko wykrzyczeli wiadome słowa.
Artiom Łaguta miał prawo być wściekły na zachowanie kibiców. W emocjach udzielił kuriozalnej wypowiedzi serwisowi WP Sportowe Fakty. – Okrzyki kibiców nie robią na mnie żadnego wrażenia. Ja o nich nie myślę, bo ci kibice są dużo poziomów pode mną. Cristiano Ronaldo też nie zwraca uwagi na okrzyki kibiców i ja mogę patrzeć na niego z tej perspektywy, z której oni patrzą na mnie – powiedział Artiom Łaguta.
Pozostaje zapytać jaki poziom zaprezentował mistrz świata prowokując swoich fanów do wykrzykiwania obraźliwych słów pod adresem Unii Leszno?
Zdjęcie: Foto Kats
