Powrót Bena Cooka do miejsca, w którym debiutował w Ekstralidze

Spotkanie z Włókniarzem Częstochowa będzie miało dla Bena Cooka symboliczny charakter. To właśnie pod Jasną Górą w 2024 roku Australijczyk zaliczył swój niespodziewany debiut w najlepszej żużlowej lidze świata.

Niewiele osób wierzyło wówczas, że zawodnik bez żadnego wcześniejszego doświadczenia na polskich torach będzie w stanie z miejsca stać się liderem zespołu. Tamto spotkanie sprzed dwóch lat (w ramach 8. kolejki Ekstraligi) rozpoczął od pokonania juniorów rywali. Pierwszą „trójkę” przywiózł jednak w 9. biegu, po kapitalnej walce na trasie z Mikkelem Michelsenem. W 12. wyścigu znów okazał się najlepszy, pokonując m.in. Kacpra Worynę.

Kluczowy dla losów tamtego meczu okazał się bieg 14. – przy stanie 39:39 leszczynianie przegrali go podwójnie (1:5). Remis w ostatniej gonitwie przypieczętował porażkę Unii 43:47, co oznaczało również remis w dwumeczu (90:90). Ten brakujący punkt bonusowy miał później ogromny wpływ na spadek Byków z najwyższej klasy rozgrywkowej.

Mimo końcowego rezultatu drużyny, tamto spotkanie na długo zapadło w pamięci leszczyńskich kibiców. Wszystko za sprawą znakomitego debiutu Bena Cooka, który w pięciu startach wywalczył aż 9 punktów i bonus (2, 1*, 3, 3, 0).

Czytaj także: