Janowski: Postanowiłem podgrzać atmosferę


Odwiedź nasze social media:

Fogo Unia minimalnie przegrała na swoim torze z Betard Spartą. Po meczu sporo mówiło się o pozasportowych aspektach spotkania. Kibice rzucali butelkami w zawodników gości, a jeden z liderów Sparty z rozbrajającą szczerością wyznał, że celowo prowokował miejscowych fanów.

To był mecz, który mógł zapewnić Leszczynianom spokojny awans do fazy play – off. Lepsi okazali się jednak goście, którzy triumfowali na Stadionie im. Alfreda Smoczyka 46:44. Gospodarze ciągle zachowują realne szanse na walkę o medale. Sparta jest na dobrej drodze, żeby wygrać rundę zasadniczą.

Atmosfera podczas piątkowego spotkania była gorąca. Nie od dziś wiadomo, że kibice z Leszna i Wrocławia nie przepadają za sobą. Kulminacja negatywnych emocji nastąpiła po wyścigu piętnastym, który rozstrzygnął losy meczu. Na tor w kierunku żużlowców Sparty poleciały butelki. Nie ulega wątpliwości, że niektórzy z leszczyńskich kibiców nie powinni już więcej zasiadać na trybunach. Ich postępowania nie da się bowiem usprawiedliwić.

Trzeba jednocześnie zauważyć, że zachowanie części wrocławskiej drużyny było nie mniej żenujące. Doświadczony zawodnik (jakim niewątpliwie jest Maciej Janowski) pozwolił sobie na prowokacyjne gesty w stronę kibiców. – Może to było niepotrzebne, ale emocje rosły w nas od prezentacji, gdzie śpiewano w naszą stronę dużo nieprzyjemnych rzeczy. Jako zawodnicy powinniśmy być odporni i byliśmy, ale na końcu postanowiłem podgrzać atmosferę, może niepotrzebnie. To było silniejsze ode mnie – powiedział Maciej Janowski.

Opisane wydarzenia negatywnie odbiły się na wizerunku leszczyńskich kibiców. W przypadku Macieja Janowskiego nie sposób jednak mówić o wizerunkowej porażce. Ten zawodnik wielokrotnie już udowadniał, że nie potrafi kontrolować emocji i zachowywać się jak na profesjonalistę przystało. W piątek potwierdził to w Lesznie.

Zdjęcie: Foto Kats