woffinden i hancockWyścig o mistrzostwo świata przenosi się na Wyspy Brytyjskie. Jednym z głównych faworytów do zwycięstwa jest aktualny lider cyklu i trzykrotny zwycięzca z Cardiff – Greg Hancock.

Amerykanin dzięki zajęciu drugiej pozycji w GP Czech ma w klasyfikacji generalnej cyklu 8 punktów przewagi nad faworytem gospodarzy, Tai’em Woffindenem.

Mimo wielkiej presji na swoich barkach dwukrotny mistrz świata zapowiada, że do zawodów przystąpi niezwykle spokojny – Niezależnie od tego, czy uda mi się wygrać w Cardiff, czy też nie, dla mnie nic się nie zmienia. Wiem, że ludzie na mnie liczą, ale ja nie czuje tej presji i na pewno mi się nie udzieli podczas zawodów – powiedział Tai Woffinden w rozmowie z oficjalnym serwisem mistrzostw.

W Cardiff nie dam się ponieść emocjom. To było świetne uczucie wygrać w Warszawie przy 50 000 kibiców na trybunach i podobnie byłoby, gdybym wygrał w Cardiff, ale tak długo, jak będzie udawało mi się awansować do finałowych wyścigów, będę ze swoich wyników zadowolony – dodał.

Woffinden doskonale zdaje sobie sprawę, że presja jest największym wrogiem dobrych wyników – Jeśli sam kładłbym na siebie presję, to z pewnością miałoby negatywny wpływ na moją postawę. Staram się zachować spokój i do każdego GP podchodzić z takim samym nastawieniem – dostać się do finału. Wiem, że zajmuję aktualnie dobrą pozycję w klasyfikacji generalnej, ale tak na prawdę dopiero za dwa, trzy turnieje zacznę się bliżej przyglądać punktacji w generalce.

Najgroźniejszym rywalem Anglika w sobotę z pewnością będzie Greg Hancock. Amerykanin już nie może doczekać się zawodów – Zawsze jestem pozytywnie zaskoczony, ale i niezmiernie szczęśliwy ze sposobu, w jaki fani witają mnie w Cardiff. Jestem bardzo wdzięczny tutejszym kibicom za doping. Spędziłem w Anglii sporo czasu i nigdy nie zapomniałem ludzi, których tu
poznałem i tego w jaki sposób mnie tu traktowano – powiedział Hancock.

W Cardiff tradycyjnie zobaczymy także trójkę reprezentantów Fogo Unii Leszno. Wśród nich największe szanse na finał gospodarze dają Nickiemu Pedersenowi. Trudno spodziewać się przebudzenia po Peterze Kildemandzie, a forma Piotra Pawlickiego po upadkach w finale IMP oraz wtorkowych zawodach w Szwecji jest wielką niewiadomą. Dla kibiców w Lesznie z pewnością ważniejsze od wysokich lokat jeźdźców Byków będzie odjechanie zawodów bez przygód i kontuzji.

Piotr Pawlicki wywalczył w dotychczasowych turniejach 23 punkty i w klasyfikacji generalnej zajmuje 14 lokatę. Do ósmego Kildemanda traci 11 oczek. Jeśli Piter myśli w tym roku o czymś więcej niż tylko zdobywaniu doświadczenia w cyklu, w Cardiff musi zaliczyć najlepsze zawody w sezonie.

Początek zawodów w Cardiff o godz. 18:00.