Pawlicki: Presja nagrodą za ciężką pracę


Odwiedź nasze social media:

Żużlowa reprezentacja Polski już za dwa miesiące stanie przed sporym wyzwaniem. Podczas finału Drużynowego Pucharu Świata na PGE Narodowym w Warszawie nasza drużyna będzie biła się o kolejne złoto. Zdaniem Piotra Pawlickiego Polacy mają po swojej stronie spory atut.

Finał DPŚ w Warszawie będzie wyjątkowym wydarzeniem. Nigdy wcześniej te zawody nie były rozgrywane na tak imponującym stadionie i przy tak wielkiej liczbie widzów. W historii tej imprezy żadna drużyna nie osiągnęła tak wielu sukcesów jak biało – czerwoni. Również w tym roku oczekiwania kibiców są spore.

Wiele wskazuje na to, że Polskę będzie reprezentował w tych zawodach Piotr Pawlicki. Wychowanek Unii Leszno znajduje się w wysokiej formie i należy do ścisłej czołówki najskuteczniejszych żużlowców Ekstraligi. W tym momencie trudno wyobrazić sobie, żeby miało go zabraknąć podczas warszawskiego finału. Warto też przypomnieć, że Piotr Pawlicki z powodzeniem startował w DPŚ w przeszłości.

Zdaniem zawodnika Fogo Unii znaczącym atutem reprezentacji Polski będzie doświadczenie Bartosza Zmarzlika. Pawlicki otwarcie przyznaje, że jest świadomy oczekiwań kibiców. – Ta presja jest ogromna, ale presja to jest nagroda za ciężką pracę, jaką wykonujemy i tak trzeba do tego podchodzić. To jest sposób, żeby radzić sobie z tym obciążeniem – powiedział Piotr Pawlicki w rozmowie z Przeglądem Sportowym. – Myślę, że tutaj faworytów nie ma. To będą trudne zawody dla każdej reprezentacji. Być może są jakieś atuty po stronie Australii, ale też po naszej. Aczkolwiek podkreślę, że żadna z reprezentacji nie ma sześciokrotnego indywidualnego mistrza świata w swojej drużynie, a wiedza, jaką Bartek (Zmarzlik – przyp. red.) posiada i będzie mógł nam przekazać, będzie bardzo istotna.