Nieuczciwość pracodawców w świetle prawa

100_0609Idąc do pracy chcemy wierzyć, że pracodawca jest uczciwy. Tym bardziej, jeśli kieruje nas tam Urząd Pracy. Niestety są to tylko mrzonki. Nieuczciwy pracodawca nie będzie miał skrupułów, aby podać fałszywe oświadczenie.

Co jakiś czas zmagałam się z problemem braku pracy. Mimo, że na rynku leszczyńskim nie brakuje ofert, to nie były to propozycje, które zaspakajały moje ambicje. Powiatowy Urząd Pracy tylko z nazwy jest organem pomagającym w znalezieniu zatrudnienia. Chyba jedyną jego pożyteczną działalnością jest wypłacanie zasiłków ludziom znajdującym się w trudnej sytuacji życiowej. Natomiast jeśli chodzi o propozycje pracy, to należy się liczyć z tym, że nie zawsze będą one rzetelnie przygotowane i sprawdzone. Uważałam, że rejestrując się w PUP oferta pracy będzie uczciwa. Nic bardziej mylnego!

Sprawdziłam w Powiatowym Urzędzie Pracy, jakie są zasady przyjmowania ofert od pracodawców i czy są jakieś ograniczenia. Pani Renata Nowicka, Kierownik Działu Usług Rynku Pracy wyjaśniła, że pracodawca zgłaszając ofertę do Urzędu Pracy dostaje do wypełnienia kilka druczków i jego oferta musi spełniać podstawowe wymagania. Nie może dyskryminować w jakikolwiek sposób kandydata starającego się o pracę. Ponadto Urząd Pracy może nie przyjąć oferty pracy od pracodawcy, który w okresie 365 dni przed dniem zgłoszenia oferty pracy został skazany prawomocnym wyrokiem za naruszenie praw pracowniczych lub jest objęty postępowaniem wyjaśniającym w tej sprawie. Ale jedynym źródłem informacji jest oświadczenie pracodawcy. Urząd nigdzie nie weryfikuje takich deklaracji. Dzięki takiemu zaniedbaniu dostałam ofertę do zakładu pogotowia krawieckiego, prowadzonego przez Arkadiusza W. przy ulicy Zielonej 28. Propozycja obejmowała umowę z najniższym wynagrodzeniem. Niestety kończył mi się zasiłek wypłacany przez PUP, a wielu pracodawców, u których się zgłaszałam dyskwalifikowało mnie ze względu na wyższe wykształcenie. Musiałam mieć jakąś pracę, choć na krótki okres, bo rachunki zawsze trafiają pod właściwy adres.

Arkadiusz W. wcale nie był uczciwym pracodawcą. Dostałam umowę o dzieło i obietnicę, że być może w przyszłości będzie to inna umowa, wynagrodzenie miało być płacone akordowo. Na koniec miesiąca okazało się, że jest to tylko 600 zł w dodatku płatne w ratach. Dostałam 300 zł, po kolejne raty chodziłam przez trzy miesiące, ale Arkadiusz W. nigdy nie miał dla mnie pieniędzy. Twierdził, że rezygnując z pracy u niego naraziłam go na straty. Sprawa trafiła do sądu. Podczas jednej z rozpraw zeznawała Renata W. prywatnie żona pozwanego i jego pracownica. Jej fałszywe słowa było łatwo podważyć, ponieważ miałam dowody, dzięki którym wygrałam sprawę. Pracując w tym pogotowiu krawieckim widziałam, jak oszukiwani są klienci i przeczuwałam zbliżające się kłopoty. Po kilku rozprawach miałam zasądzony wyrok nakazujący wypłacenie mi zaskarżonej sumy.

W czasie pracy u Arkadiusza W. byłam wielokrotnie świadkiem, jak wpisywał na skierowaniu z Urzędu Pracy kandydatom negatywną opinię w stylu Kandydatka odmówiła przyjęcia propozycji pracy.

Negatywna opinia pracodawcy skutkuje pozbawieniem bezrobotnego statusu , a co za tym idzie również anulowaniem ewentualnych wypłat zasiłków, które jak w moim przypadku były jedyną formą utrzymania.

Niestety wyrok Sądu nie zmusił Arkadiusza W. do wypłacenia mi należnej sumy, więc sprawa trafiła do komornika. Tutaj dopiero wyszło na jaw, że mój wierzyciel ma zadłużenie sięgające prawie 400 tys. zł. głównie są to zadłużenia wobec państwa. Suma, jaką jest mi wciąż winien, to tylko kropla w morzu.
Zadziwia mnie fakt, że nikt nie jest w stanie zmusić tego człowieka do uiszczenia długów względem Państwa i pracowników. A właściwie powinnam napisać – wykorzystywanych przez niego pracowników.

Arkadiusz W. wciąż zatrudnia nowych ludzi. Można się domyślać, że są to osoby w trudnej sytuacji, których życie zmusiło do podjęcia takiego zatrudnienia. Tylko gdzie w tym momencie są urzędy i wymiar sprawiedliwości? Dlaczego człowiek, który ma takie zadłużenie wciąż może prowadzić działalność gospodarczą?

Moja wizyta u komornika uświadomiła mi, że odzyskanie pieniędzy graniczy z cudem. Komornik ściąga zaległości z zajętej Arkadiuszowi W. emerytury wojskowej, ale dług wciąż rośnie, bo zakład nadal działa i co miesiąc powiększa zadłużenie.

Redakcja wysłała naszego reportera na ulicę Zieloną, aby zapytał Arkadiusza W. czy uważa się za uczciwego pracodawcę. Oczywiście powiedział, że tak. Potwierdził również, że płaci wszystkie składki i jest uczciwym człowiekiem. W momencie, gdy dziennikarz Głosu Leszna powiedział, że chodzi o jego zadłużenie udał zdziwionego i odmówił komentarza.

100_0645

Powiatowy Urząd Pracy w Lesznie

Dlaczego o tym piszę? Ponieważ nie jestem jedyną oszukaną osobą. Idąc do pracy chcemy wierzyć, że pracodawca jest uczciwy. Tym bardziej, jeśli kieruje nas tam Urząd Pracy. Niestety są to tylko mrzonki. Nieuczciwy pracodawca nie będzie miał skrupułów, aby podać fałszywe oświadczenie. A ponieważ UP nigdzie nie weryfikuje tych informacji, jest bardzo prawdopodobne, że każdy może trafić tak, jak ja. W dobie komputeryzacji nie jest rzeczą trudną sprawdzenie człowieka, który składa ofertę pracy, choćby w sądzie, w Państwowej Inspekcji Pracy lub Krajowej Liście Dłużników. Ale tu potrzebna była by zmiana systemu i weryfikacji potencjalnych pracodawców. Przyjmując niepewną ofertę wykonujemy niewolniczą pracę za grosze, natomiast odrzucając nieuczciwy pracodawca pozbawia nas zasiłku i statusu bezrobotnego. Tak, czy inaczej zostajemy bez środków do życia. Nie wiem, jak długo za zgodą wszelkich urzędów będziemy mieli taką sytuację? Jak długo nieuczciwość będzie triumfowała?

Al Capone siedział za niezapłacone podatki, natomiast w naszym Państwie wciąż można oszukiwać i kraść, bo i tak wymiar sprawiedliwości robi zbyt mało. Więzienia są pełne osób niepłacących alimentów, natomiast okradać Państwo w świetle prawa chyba można…

Osób pokroju Arkadiusza W. jest wiele. Wiem, że czasami machamy ręką dając za wygraną, bo w sprawiedliwość trzeba włożyć trochę wysiłku. Napisanie pozwu do Sądu i przygotowanie dowodów może się opłacić. Zawsze warto bronić się, przed taką niesprawiedliwością. I warto o tym mówić, aby inni nie wpadali w to samo bagno.

Dzisiaj moją bronią jest pióro. Jeśli wymiar sprawiedliwości nic więcej nie robi, spróbujmy sami to zmienić. Chcemy demaskować nieuczciwych pracodawców, wskazując Wam takie miejsca. Jeśli macie problem ze swoim szefem, który nie przestrzega praw pracowniczych, lub jak w moim przypadku odzyskanie pieniędzy jest niemożliwe, skontaktujcie się z naszą redakcją. Spróbujemy pomóc. Będziemy sprawdzać fakty i pisać o nieuczciwych pracodawcach.

Jolanta Bartoś, Leszno 6 kwietnia 2016 r.