W Lesznie zachwycał, ale większość kibiców za nim nie tęskni

Z jego pojawieniem się w Lesznie wiązano duże nadzieje. Miał odciążyć lidera Fogo Unii – Janusza Kołodzieja. W kilku spotkaniach spełnił te oczekiwania zdobywając wiele punktów. Mimo to, trudno określić sezon 2024 w jego wykonaniu jako w pełni udany.


Odwiedź nasze social media:

Andrzej Lebiediew w 2023 roku wrócił do ścigania w Ekstralidze po kilkuletniej przerwie. Był jedną z wiodących postaci Wilków Krosno. Nie uchronił jednak swojej drużyny przed spadkiem. Wydawało się jednak, że Łotysz jest na fali wznoszącej i w kolejnym sezonie może być znacznie skuteczniejszy. Takie nadzieje miało wielu sympatyków Fogo Unii.

Zaczął imponująco. W bardzo ważnym meczu inauguracyjnym zdobył 11 punktów i miał ogromny wkład w pokonanie Włókniarza. Jeszcze skuteczniejszy był w kolejnym domowym spotkaniu, w którym Unia zremisowała z Falubazem.

Poważne trudności pojawiły się jednak na wyjazdach. Jego słaba postawa na obcych torach miała wpływ na to, że Fogo Unia nie wywalczyła w 2024 roku żadnego punktu bonusowego. Problem miał zostać szybko rozwiązany. Przyczyną słabej jazdy na wyjazdach miały być wyłącznie kwestie związane z dopasowaniem silników. Andrzej Lebiediew nie uporał się jednak z tym zagadnieniem do końca sezonu. Trzeba jednak pamiętać, że zaliczył w połowie rozgrywek kontuzję, co z pewnością wybiło go z rytmu.

Na leszczyńskim owalu nie było dla niego straconych pozycji. Doskonale odczytywał warunki panujące na torze i wiedział, które ścieżki w danym momencie „niosą”. Potrafił skutecznie jeździć przy krawężniku, ale to jego szarże po szerokiej robiły największe wrażenie na kibicach.

Sezon spędzony w Lesznie zakończył ze średnią biegową 1,707. Następnie przeniósł się do Gorzowa, gdzie osiągał bardzo zbliżone wyniki. W przyszłym roku Andrzej Lebiediew będzie zdobywał punkty dla zielonogórskiego Falubazu.