Peter Kildemand - PająkW rozmowie z oficjalnym serwisem Grand Prix Peter Kildemand przyznaje, że w trakcie sezonu żużlowego Leszno stało się jego drugim domem.

Urodzony w Odense jeździeć nie może się doczekać GP Danii, w którym będzie starał się powtórzyć ubiegłoroczny sukces. Kildemand twierdzi, że w trakcie sezonu, gdy nie może być u siebie w kraju, sporo czasu spędza w Lesznie.

Pająk jest przyzwyczajony do życia w trasie. Oprócz startów w barwach Byków, Kildemand reprezentuje także szwedzką Piraternę, drużynę Fjelsted w Danii, a dodatkowo jest stałym uczestnikiem GP. Posiadanie bazy w Polsce jest dla Duńczyka dużym konfortem.

Mój team ma siedzibę w Rybniku, mam tam warsztat, ale mam także mieszkanie w Lesznie. Unia Leszno to dla mnie bardzo dobry klub. Zawsze, gdy przytrafi mi się jakaś kontuzja, w Lesznie czeka na mnie fizjoterapeuta, który odpowiednio się mną zajmuje. Unia Leszno naprawdę dba o mnie, jeśli przytrafi mi się coś niedobrego. Dodatkowo, zawsze gdy tylko tego potrzebuję, to mogę potrenować tu na torze. To zdecydowanie ułatwia życie – mówi Peter Kildemand.

Kildemand cieszy się z każdej chwili, jaką może po sezonie spędzić w domu w Danii. Jednak zawsze, gdy motory idą w odstawkę, Pająk zakłada na nogi narty – W każdą zimę na trzy tygodnie wybieram się na narty do Austrii. To dla mnie prawdziwy relaks. Ale poza tym wypadem spędzam czas u siebie w domu z rodziną.

Życie w trasie dla wielu osób może być prawdziwym wyzwaniem. Żużlowcy są jednak do tego przyzwyczajeni – Wiadomo, że tęsknisz za rodziną i przyjaciółmi. Ale to jest część tego sportu. Jestem do tego przyzwyczajony – kończy Pająk.