Josh Pickering: „Ekstraliga to inny świat”

Josh Pickering, który w minionym sezonie reprezentował barwy Fogo Unii Leszno i wspólnie z drużyną wywalczył awans do Ekstraligi, wciąż pozostaje jedną z najciekawszych postaci na rynku transferowym.

Choć klub zdecydował się na zmianę i postawił na zawodnika o większym potencjale punktowym, Australijczyk nie ukrywa, że mijający rok był dla niego jednym z najważniejszych w karierze.

W najnowszym wydaniu magazynu Speedway Star Pickering otwarcie mówi o zawirowaniach, jakie dziś dotykają brytyjski speedway oraz o tym, jak wpływają one na jego dalsze decyzje: „Tak jak wielu zawodników, jestem wplątany w niepewność, jaka paraliżuje brytyjskie ligi. Czekamy, aż promotorzy określą, jak ma wyglądać przyszłość żużla w 2026 roku” – przyznaje.

Australijczyk dość krytycznie ocenia też cykl Grand Prix: „Zawsze oglądałem Grand Prix, ale tak naprawdę nie rozumiałem, jak wygląda proces kwalifikacji. Kiedyś Australia miała sześć miejsc w eliminacjach, potem cztery, a dziś mistrzostwa kraju dają tylko dwa. To stało się bardzo polityczne” – podkreśla.

Pickering dodaje także kilka gorzkich refleksji na temat samej formuły mistrzostw świata:

„Szczerze mówiąc, jest może ośmiu, dziesięciu zawodników, którzy w pełni zasługują na jazdę w SGP. Reszta tylko uzupełnia stawkę. Nie uważam, żeby to były prawdziwe mistrzostwa świata”.

Zupełnie inaczej mówi natomiast o polskiej Ekstralidze, w której – mimo pożegnania z Lesznem – chciałby kiedyś startować: „Ściganie się w polskiej Ekstralidze to zupełnie inny poziom. Tu są najlepsi zawodnicy i najlepsze zespoły na świecie” – mówi Pickering, podkreślając, że to właśnie ten kierunek daje mu największą motywację i sportowy głód.

Choć przyszłość 27-latka nie jest jeszcze przesądzona, jedno jest pewne, zawodnik pozostaje ambitny, świadomy swoich możliwości i nie wyklucza kolejnego rozdziału w Polsce. A kibice Fogo Unii Leszno z pewnością będą się przyglądać, gdzie trafi ich były zawodnik.

Czytaj także: