Podróż w czasie

Pakujemy Wierząc, że do podróży w czasie niezbędna jest czerwona kamizelka a’la Marty McFly, pakuję ją do torby i ustawiam datę „Stare Leszno”.

Pierwszą stacją jest Plac Rynkowy, zwany wcześniej Wielkim Rynkiem, a obecnie po prostu Rynkiem. Przy kamienicy z numerem 16 mogę przywiązać konia, główny środek transportu dawnych czasów. Umożliwia to znajdujące się przy budynku metalowe kółko. Nad wejściem widnieje data 1635, zatem mając odrobinę szczęścia, mogę zastać (według tradycji) gospodarza domu, nadwornego lekarza właścicieli miasta – Leszczyńskich, botanika i podróżnika – Jana Jonstona.

Przemieszczam się bardziej w czasie aniżeli w terenie, lądując na wychodzącej z – zachodniego naroża rynku ulicy Kościańskiej (dziś Gabriela Narutowicza) pod numerem 47. Wybieram datę 1877 i obserwuję pracę architekta Grunwalda, by w kolejnym roku ujrzeć ukończoną willę. Po kolejnych 8 latach willa zmienia właściciela. Radca komisyjny sprzedaje budynek prokuratorowi Plucińskiemu, na którego zlecenie willa zostaje rozbudowana. Pojawia się także kartusz z herbem rodziny Plucińskich – herb Odrowąż.

Nad Rowem, Nad Szerokim Rowem, Kupiecka lub Szeroka Kupiecka, to kolejny punkt na mapie. Szerokość i funkcja handlowa stały się wyznacznikami nazwy owej ulicy. Obecnie patronuje jej Bolesław Chrobry – największy, bądź jeden z największych, władców Polski. Na wysokości obecnej parafii św. Jana odsłonięto tu w roku 1898 pomnik Jana Amosa Komeńskiego. Na dwumetrowym cokole z bawarskiego granitu znajduje się odlane z brązu popiersie kaznodziei braci czeskich. Mam to szczęście, że autor pomnika sygnuje swe dzieło datą roczną i podpisem. Alfred Reichel zapisuje się w historii Leszna.

Podróż nabiera tempa, tym razem czasowego. Przeskakuję kilka metrów i 245 lat. Rok 1653, z którego pochodzi nietypowy zegar. W słoneczne dni korzystać z niego mogą wszyscy zegarkowi zapominalscy. Wyprzedzam czas o kilka epok i dziś, kiedy do odmierzania czasu służy telefon, a zegar odmierza prestiż, spróbujmy w dniu kiedy słońce pokonuje niebo odczytać godzinę z zegara znajdującego się na południowej stronie kościoła.

Ostatnim miejscem odwiedzin jest park poznanego wcześniej Jana Jonstona. 1978 rok, uruchomienie miejskiej fontanny. Dziś przeżywa ona swoje ostatnie dni, a my idziemy z postępem. Ocalmy tabliczkę. Dla miłośnika tabliczek jest równie ważna ,jak wszystkie pozostałe na miejskich obiektach.

Cóż łączy poszczególne etapy wyprawy? Aby je zobaczyć, nie musimy wskakiwać w wehikuł czasu, nie jest też konieczną posiadanie czerwonej kamizelki Martiego. Konieczny jest spacer po współczesnym Lesznie!


Galeria zdjęć artykułu


 

  • Młody

    Dobre. O niektorych nie wiedzialem. Leszno! 😉